sobota, 8 lutego 2014

Rozdział V

*Veronica*

Od pięciu miesięcy byłam w szczęśliwym związku z Jordim. Na samym początku strasznie się tego bałam. Przecież nie znaliśmy się zbyt dobrze. Okazało się, ze moje obawy były bezpodstawne. Bardzo szybko poznaliśmy się na wylot i zaczęliśmy od siebie uzależniać. Zaraziłam go miłością do skoków, on pokazał mi piękno piłki nożnej. Chodziłam na każdy mecz Blaugrany, kibicowałam mu całym sercem. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę. Często spotykaliśmy się w szerszym gronie. Najczęściej dołączał do nas Neymar i Carolina.

Tak było również tamtego dnia. Siedzieliśmy w salonie u Jordiego i oglądaliśmy Turniej Czterech Skoczni w Innsbrucku na jednym za austriackich kanałów. Chociaż oglądaliśmy to pojęcie względne. Tylko ja z zapartym tchem śledziłam to co dzieje się na ekranie. Pozostali rozmawiali o zbliżającym się meczu Barcelony. Trudno się dziwić i tak nic nie rozumieli po niemiecku, a żadne hiszpańskie media nie transmitowały tego sportu. Kiedy na belce usiadł Gregor poczułam się nieswojo. Nasze stosunki zdecydowanie osłabły. Przez te pięć miesięcy rozmawiałam z nim góra dwa razy. Chociaż to i tak nie była rozmowa, a raczej suche dialogi, które nie niosły za sobą nic ciekawego. Zachowywaliśmy się wobec siebie jak obcy ludzie. Nie rozumiałam jego zachowania. Morgi również nie potrafił tego wytłumaczyć, bo z tego co mi mówił od dawna jest z nim skłócony.Nie powiedział czemu, jedyne co wyjawił to tylko to, że Schlieri izoluje się od wszystkich oprócz Wolfganga. Dziwne. Wszyscy mają swoje sekrety- mruknęłam pod nosem.

-A ty co o tym myślisz Vera?- spytał Jordi przytulając mnie do siebie
-Wybacz skarbie, ale nawet was nie słuchałam- powiedziałam
-No tak, byłaś w swoim świecie- odparł uśmiechając się szeroko, po czym pocałował mnie w usta
-Ogarnijcie się, ja tu jem- odparł skrzywiony Ney udając odruchy wymiotne
-Jak pies je to nie szczeka, bo mu miska ucieka- zwrócił się do niego mój chłopak

Neymar nic nie odpowiedział, bo znalazł sobie ciekawsze zajęcie- zaczął rzucać popcornem w Abę. Ten mierzył go wzrokiem. Po jego wyrazie twarzy widziałam, że planuje zemstę. Zaczęli się kłócić, ale ja się im nie przysłuchiwałam, bo nadszedł czas na skok Andreasa.

-Przymknijcie się na chwilę!- wrzasnęłam

Oboje mnie posłuchali i zaczęli oglądać skok mojego brata. Wszystko działo się szybko. Andi źle wyszedł z progu, w dodatku uderzył w niego silny podmuch wiatru. Efekt był taki, że przekoziołkował kilka razy w powietrzu i huknął o ziemię. Wszystko ucichło. Ostatnie co pamiętam to potrząsający mnie za ramiona Jordi. Później straciłam przytomność.

***

Ocknę lam się kilka sekund później. Nade mną pochylał się Jordi, trzymając w ręku szklankę wody. Odtrąciłam go i szybko się podniosłam, co spotkało się z mocnymi zawrotami głowy, jednak je zignorowałam. Szybko pognałam do mojego domu. Daleko nie miałam, bo Jordi kupił dom naprzeciwko mojego i Caroline. Zatrzasnęłam drzwi i osunęłam się na podłogę. Skryłam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać. Oczywiście nie musiałam długo czekać, bo już po kilku sekundach usłyszałam uderzanie w drzwi. Upewniając się, że są zamknięte poszłam na górę pakować walizę. Musiałam wracać do domu. Nie potrafiłam zostać. Nie w chwili, gdy nie wiedziałam co się dzieje z moim bratem. Usłyszałam szczęk przekręcanych kluczy w zamku. Cholera. Przecież Caroline ma klucze- zaczęłam mamrotać pod nosem.

-Kochanie, wszystko będzie dobrze, na pewno- zapewniał mnie Jordi przytulając mocno do siebie. Zerknął na moje łóżko- Jedziesz do Austrii- nie pytał. Od razu wiedział
-Nie.. nie.. nie potrafię inaczej. Zrozum to mój brat- szlochałam
-Spokojnie, rozumiem. Wszystko będzie dobrze, a już niedługo wrócisz

Odsunęłam się od niego. Spojrzałam w okno, nie mogłam tego powiedzieć patrząc mu w oczy.

-Jordi, ja nie wiem czy wrócę
-Co?
-Nie wiem czy wrócę- powtórzyłam głośniej- Teraz Andi jest najważniejszy
-A co z nami?- spojrzał na mnie. Widać było, że go ranię i wiedziałam, że go dobiję, ale nie mogłam go oszukiwać
-To koniec Jordi. Ja..mój brat... on jest dla mnie najważniejszy- powiedziałam i chwytając walizkę wybiegłam z pokoju...

_______________
Zuzia mnie za to zabije nananan :D
Rozdzialik z dedykacją dla Mii, która mi doradzała <33
Do następnego :**

17 komentarzy:

  1. jejku kocham tego bloga!!! <3
    jest świetny :)
    Alba znowu krzywdzony noo mój biedny :(
    czekam na nn ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny mój Jordi :( smutno mi :(
    Rozdział jest świetny <3
    Czekam na kolejny <3 /Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaa, przez Ciebie się popłakałam. CZEMU ICH SKRZYWDZIŁAŚ ?! :"(
    Idę płakać dalej, baj :"(

    PS. Mimo, że jest w cholerę świetny, to i tak wyję :"(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh, upadek Andreasa? No tak, co się dziwić Veronice. Ale żeby od razu mówić Jordiemu, że to koniec, że nie wróci? ;/ No i mój Gregorek. Coś czuję, że po tym powrocie Very ich stosunki się ocieplą :-) Na co zresztą liczę! <3

    http://another-story-about-ski-jumping.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedny Jordi :(( Mam nadzieję, że Vera wróci do niego :3
    Świetny rozdział jak zawsze z resztą :3 Uwielbiam twoje blogi <333
    Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej no, chomiczek nie może zostać sam :(( Na pewno na lotnisku albo gdzieś ją złapie, albo poleci za nią do Austrii xD Kofler upadek eh ;//
    Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział! ♥
    No nie, mam nadzieję, że nic nie stanie sią Andreasowi :( Jeśli chodzi o Veronicę to staram się ją zrozumieć, z resztą Jordi moim zdaniem do niej nie pasował, jakoś mam takie przeczucie. Może gdy główna bohaterka wróci to jej kontakty z Gregorem się polepszą, bo ostatnio nie były najlepsze :)
    Pozdrawiam i czekam z niecierliwością na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialny, zresztą jak zwykle. Co Ci dużo mówić, świetny rozdział. Jestem bardzo ucieszona tym że Vera wraca, ponieważ ja jej kibicuję żeby była z Gregorem. <3 ;3
    Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudo, Cudo, Cudeńko! :D
    Szkoda mi go, ale dla mnie brat również byłby najważniejszy :D
    Czekam na kolejny
    buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. DAWAJ MI SZYBKO NASTĘPNY ! <3
    Cudowny to i tak za mało powiedziane :C

    OdpowiedzUsuń
  11. TAK, MASZ RACJĘ! JUŻ NIE ŻYJESZ! JAK MOGŁAŚ SPRAWIĆ, BY WYJECHAŁA?! ;_;
    Cudnie kochanie :*/Zuzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Ty znasz zakończenie, więc nie marudź :*
      I wiesz, że siedząc obok mnie możesz mi to powiedzieć, a nie komentować, co nie? :D

      Usuń
  12. rozdział - rewelacja <3 uwielbiam :)
    http://barcaalways4ever.blogspot.com/ <------------------- nowy rozdział :) zapraszam do komentowania i przeczytania <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Zabiję również :c Ale i tak Cię uwielbiam <3
    To jest okropne :ccc Choć przynajmniej nikt nie umiera jak u mnie :c
    No dobra, ech :c Morgi <333 :'(
    Czekam na następny :*
    PS. ZŁOTY KAMIL <3

    OdpowiedzUsuń